← Wróć do bloga
Fotoprotekcja dzieci

Małe powierzchnie, duże oparzenia

Dziecko na plaży osłonięte dużym kapeluszem przeciwsłonecznym

Latem pytania o filtry przeciwsłoneczne wracają jak bumerang. Rodzice pytają, jaki SPF wybrać, jak często dokładać krem i czy dziecko trzeba smarować także wtedy, gdy siedzi pod parasolem.

Tymczasem, obserwując dzieci na plaży, często myślę o czymś zupełnie innym.

Dziecko ma kapelusz, lekką koszulkę, bawi się w cieniu. Wszystko wygląda wzorowo. Kilka godzin później okazuje się jednak, że czerwone są uszy. Albo kark. Albo grzbiety stóp, wystające z piasku podczas budowania zamku.

To właśnie te miejsca najczęściej wymykają się uwadze.

Nie dlatego, że zapominamy o ochronie przeciwsłonecznej, ale dlatego, że skupiamy się na dużych powierzchniach skóry — plecach, ramionach, brzuchu. Tymczasem niewielkie fragmenty ciała potrafią spędzić na słońcu tyle samo czasu, co te duże.

W gabinecie po wakacjach regularnie widzę ten sam schemat. Nie oparzone plecy czy brzuch, ale właśnie uszy, kark i stopy — niewielkie powierzchnie, o których łatwo zapomnieć, a które przez wiele godzin pozostają wystawione na działanie promieni słonecznych. Podobnie bywa przy basenie — chłodząca woda sprawia, że dziecko długo nie czuje, jak mocno świeci słońce, nawet w stroju kąpielowym zasłaniającym ramiona.

Ochrona przeciwsłoneczna to nie tylko filtr. To również cień, odpowiednie ubranie i kapelusz. Warto jednak pamiętać, że nawet przy najlepiej zaplanowanym plażowaniu uszy, kark i stopy pozostają mistrzami w wymykaniu się naszej uwadze.

Lek. Andżelika Schwann-Majewska
Specjalista dermatologii i wenerologii

Chcesz omówić ochronę skóry dziecka?

Treść ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej. W przypadku oparzenia, nasilonego rumienia, pęcherzy lub niepokojących objawów u dziecka warto skonsultować postępowanie indywidualnie.

Umów wizytę